środa, 1 stycznia 2014

Dziadek nie może być chrzestnym

Kiedy szliśmy na plebanię prosić księdza o chrzest święty dla Aleksandra, wiedziałam, że będzie problem z tym, że nie mamy ślubu.. Jednak nigdy nie spodziewałabym się, że ksiądz nie będzie chciał dopuścić mojego kandydata na ojca chrzestnego. Ale zacznijmy od początku.

Runda 1- Ojciec chrzestny
Na pierwszym spotkaniu przyjął nas młody wikary (proboszcz był na wyjeździe). Rozmowa przebiegała w miłej i luźnej atmosferze, ustaliliśmy datę na 28.12 po mszy świętej o 10. Kiedy przeszliśmy do rozmowy o chrzestnych, wikary powiedział, że musi zadzwonić i zapytać bo nie wie czy to jest zgodne z prawem kanonicznym. Ale co ma być zgodne z prawem kanonicznym? Otóż chrzestnym Olka miał zostać mój tata czyli jego dziadek, ponieważ mój brat jest osobą niewierzącą, a chciałam żeby było fifty-fifty ;) Chrzestna-siostra Pawła, chrzestny-mężczyzna z mojej strony. A, że mam tylko jednego brata i tatę, to oczywiste, że wybrałam tatę (poza tym mój tata, to nie tylko mój tata, to też mój przyjaciel).
No ale wracając- wikary miał się dowiedzieć czy to jest dopuszczalne i przedzwonić do nas z odpowiedzią. Telefonu od wikarego nie było dlatego tydzień później znowu udaliśmy się na plebanię. Tym razem zastaliśmy proboszcza- bardzo nieprzyjemny typ człowieka. Kiedy usłyszał o chrzestnym, rzucił tytułowe "Dziadek nie może być chrzestnym", a dlaczego? Dlatego, że "dziadek to dziadek". Czyli dziadek pełni funkcję dziadka i nikogo więcej, za to wujek, który jest wujkiem może pełnić funkcję wujka i chrzestnego. Słowa proboszcza przestawiły mnie z trybu "pamiętaj Milena, to jest ksiądz, należy mu się szacunek" na tryb "atak". Atmosfera robiła się coraz cięższa bo on swoje a ja swoje (Paweł w ramach uspokajania kopał mnie pod biurkiem).
-Dziadek nie zajmie się dzieckiem po śmierci rodziców - Dziadek ma 45 lat (no ok, może ze dwa więcej, ale dla mnie zawsze będzie dziarskim 45-latkiem ;))
-Weźcie jakiegoś kolegę - Chcemy kogoś, kto będzie uczestniczył w życiu dziecka.
-To weźcie tylko z jednej strony, przy kolejnym dziecku weźmiecie z drugiej - Chcemy z obu (poza tym, nawet jeśli będzie kolejne dziecko, to skąd nagle wezmę nie jednego, a parę rodziców chrzestnych?)
-No to niech będzie tylko matka chrzestna, bez ojca chrzestnego. - (?!?) Chcemy oboje
-Muszę zadzwonić
Wyszedł, zadzwonił do Świętego Piotra, wrócił.. No, dziadek może być chrzestnym.
Uśmiech satysfakcji próbował zburzyć moją kamienną twarz więc dałam za wygraną i uśmiechnęłam się półgębkiem- przecież nie przyszłam na to spotkanie nieprzygotowana, pytałam wujka google, nie ma przeciwwskazań do tego, żeby dziadek był ojcem chrzestnym, jest to może rzadko spotykane, ale nie zakazane.

Runda 2- nauki przedchrzcielne.
-No, ale u nas już były, szukajcie innej parafii i dostarczcie mi zaświadczenia.
Znaleźliśmy inną parafię, termin 20.12 godzina 19:15- idealna dla niemowlaka. Wsadziliśmy Młodego w samochód i brum pod kościół. Na miejscu okazało się, że to jednak nie ten kościół, że to ten pół kilometra obok. No to w ramach spacero-joggingu poszliśmy pieszo. Po drodze złapał nas deszcz więc na miejsce dotarliśmy przemoknięci, spóźnieni i w dodatku bez ślubu ;) Ksiądz godzinę poopowiadał o symbolice chrztu w średniowieczu, aż w końcu się zlitował i ogłosił koniec nauk. Ja zaczęłam ubierać Młodego a Paweł poszedł po zaświadczenie. Powiedział, że w naszej parafii już były nauki, dlatego przyszliśmy do tej.
-Noł problemo, panie tato, proszę imię i nazwisko
-Paweł Sz.
- A żona?
-KONKUBINA hehehe
Ja, burak, myślę "No super, wzięło go na żarty, mógł powiedzieć narzeczona, godzinę siedzieliśmy mokrzy a i tak wyjdziemy bez zaświadczenia"
-To może Wam nie chcieli udzielić nauk bo nie macie ślubu, jak jest już dziecko to wypadałoby się pobrać, nie musi to być zaraz ślub na 200 osób, może być skromnie.
Aha, okej, to ja nie wiedziałam, że tak można.. dawaj karteczkę, dziecko chce spać.
W końcu wypisał nam to oświadczenie i wysłał w dalszą drogę z błogosławieństwem.

Finał- Chrzciny
Później poszło już jak po maśle. Msza- Olo pół przespał, drugie pół śpiewał kolędy. Po mszy sakrament chrztu, 10 minut trzymania tego klocka na rękach i zakwasy na tydzień gwarantowane. Po kościele szybkie tankowanie mleczkiem i obiad (dla niektórych śniadanio-obiad) w pobliskiej restauracji. Cały dzień zaliczam do udanych, Lutek był aniołkiem, obyło się bez większych wpadek, chociaż czułam się trochę niepewnie w tej nowej dla nas sytuacji, ale spokojnie, nabierzemy wprawy, w końcu za 7 miesięcy czeka nas roczek :)

A jednak dziadek został chrzestnym, nic nie wybuchło, świat się nie skończył i wcale nie bolało ;)


3 komentarze :

  1. Niestety jets tak ze kościoł a dokładnie ludzie w nim sprawujący urzędy czesciej odpychaja wierzacych niz przyciagaja niewierzących. Eh życie. Nasz ksiadz hmmm bardzo słuzbowy jest, tez nie z tych najmilszych ale i nie najgorszy, wszystko musi byc elegancko tak jak sie nalezy, chrztu nieslubnemu dziecku nie udzieli niestety, ale za to nauki zrobi od ręki. Kiedy chrzcilismy Otka to umowił sie z nami i z chrzestnymi, zrobił nam pol godzinny wykład o chrzcie, o tym jak bedzie przebiega, co oznaczaja imiona naszego syna i po robocie:)

    Ps jeszcze raz bede musiała wpisac kod do komentarza to sie załamie;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, kościół jako instytucja niestety kuleje, przez co traci "odbiorców". Sama byłam świadkiem, jak latem, podczas mszy, ksiądz nie chciał dać Komunii kobiecie w zaawansowanej ciąży bo miała ubraną koszulkę na ramiączkach..

      Chyba udało mi się wyłączyć tą weryfikację kodową :)

      Usuń
  2. Kiedy czytam takie rzeczy... zawsze sobie spiewam w glowie z ironia... "Kocham cie POLSKOOOOOOO" :) Nasi znajomi mieli podobna sytuacje w Katedrze w Opolu. Tyle, że u nich byl wielki grzech, a mianowicie :mieli tylko ślub cywilny... to gorzej jak bez slubu ponoc:) No, a moj maz prawie nie dostal rozgrzeszenia w polskim kosciele w Irl, bo jeszcze wtedy bylismy tylko narzeczenstwem i mieszkalismy razem, a on mial byc chrzestnym na owych chrzcinach opisanych wyzej. Dlatego tez, kiedy nasz cora sie urodzila i mielismy ja ochrzcic... wybralismy chrzest w kotolickiem kosciele ale irlandzkim a nie polskim. Zadnych spowiedzi, nauk... moj brat mogl zostac chrzestnym, a w polskim kosciele nie byloby to mozliwe (nie ma bierzmowania) ... bardzo mila atmosfera i ogolnie wspominam ten dzien bardzo milo. Bo jak to powiedzial ksiadz... "to dziecko przyjmujemy do domu Bozego a nie rodzicow chrzestnych" :)

    OdpowiedzUsuń