Narzekasz? Ja też narzekam, każdy Polak narzeka :) Ale czasem warto spojrzeć na swoją sytuację i powiedzieć sobie "przecież tego chciałam". Chciałaś być mamą, nikt Cię nie zmuszał. Więc teraz korzystaj z ułatwiaczy i bądź szczęśliwa. I podziękuj swojej mamie za trud, który włożyła w opiekę i wychowanie Ciebie i Twojego rodzeństwa.
piątek, 22 kwietnia 2016
Matka Polka Męczennica
Jesteś mamą? Pewnie tak, skoro to czytasz :) Wyobraź sobie teraz, że z Twojego otoczenia znikają pampersy, mokre chusteczki, kosmetyki, zabawki, karuzelki, maty edukacyjne, chodziki, jeździki, pchacze, wypasiony wózek i krzesełko do karmienia, mleko dla alergika, mleko dla ulewacza, mleko dla głodomora, butelka antykolkowa, podgrzewacz, czajnik elektryczny, pralka z kilkoma programami prania, samochód, Lidl, Biedronka, Tesco, smartfon, Internet. Teraz wyobraź sobie, że rodzisz dziecko. Ze szpitala wracasz Fiatem 126p. Ogarniasz dziecko, dom, ogród, kury i kaczki. Bez tego co wymieniłam na początku. Masz tetry, które zapierasz, wygotowujesz, pierzesz, prasujesz. Do najbliższego sklepu masz kilka kilometrów, ale jest tak ubogi, że mąż jeździ tam tylko po chleb. Po jakimś czasie rodzi się drugie dziecko. Puść wodze fantazji i wyobraź sobie jak teraz sobie radzisz. Bez telewizora, tableta, interaktywnych zabawek i tak dalej i tak dalej. Jak nie potrafisz wczuć się w sytuację, zapytaj mamy. Zapytaj mamy jak ciężko było kiedyś być mamą.
Współczesne matki zachowują się, jakby były co najmniej superbohaterkami, tylko dlatego, że robią to, co większość kobiet, od początku świata. Wszystko im się należy - miejsce parkingowe, restauracje przyjazne dzieciom, plac zabaw na każdym kroku, zniżki w sklepach, magiczne 500+, odpoczynek, relaks i uwielbienie ze strony otoczenia. Nie zrozumcie mnie źle, też jestem mamą, też chciałabym tego wszystkiego ALE zróbmy krok do tyłu i spójrzmy na to z dystansu - przecież nie robimy nic wyjątkowego. Nasze dzieci są wyjątkowe ale też same się nie prosiły na ten świat, to my je tu umieściłyśmy.
Narzekasz? Ja też narzekam, każdy Polak narzeka :) Ale czasem warto spojrzeć na swoją sytuację i powiedzieć sobie "przecież tego chciałam". Chciałaś być mamą, nikt Cię nie zmuszał. Więc teraz korzystaj z ułatwiaczy i bądź szczęśliwa. I podziękuj swojej mamie za trud, który włożyła w opiekę i wychowanie Ciebie i Twojego rodzeństwa.
Narzekasz? Ja też narzekam, każdy Polak narzeka :) Ale czasem warto spojrzeć na swoją sytuację i powiedzieć sobie "przecież tego chciałam". Chciałaś być mamą, nikt Cię nie zmuszał. Więc teraz korzystaj z ułatwiaczy i bądź szczęśliwa. I podziękuj swojej mamie za trud, który włożyła w opiekę i wychowanie Ciebie i Twojego rodzeństwa.
czwartek, 14 kwietnia 2016
Moje dziecko nie mówi.
Tfu. Mówi. Mówi bardzo dużo, nawija, dyskutuje, kłóci się, śpiewa i opowiada. Ale po swojemu. Czyli ja i Paweł go rozumiemy, reszta świata? Wątpię.
Olek ma dokładnie 2 lata i 8 miesięcy. Jego mowie zaczęliśmy się przyglądać po bilansie dwulatka, podczas którego pani doktor dwa razy usłyszała ode mnie słowo "nie".
Nie, nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych.
Nie, nie buduje prostych zdań.
W książeczce zdrowia zostało zapisane "obserwacja rozwoju mowy" a Olo dostał skierowanie do laryngologa. Po kilku tygodniach, pani laryngolog stwierdziła, że ma zatkane uszy i zleciła zabieg płukania. Wiem, że go to nie bolało ale wyłam razem z nim. Na drugi raz byłam bardziej przygotowana i oboje znieśliśmy to o niebo lepiej. Z laryngologicznego punktu widzenia nic mu już nie przeszkadzało w mówieniu. Dostaliśmy więc skierowanie do Poradni Dzieci z wadami słuchu.
W międzyczasie Olek przeszedł silną infekcję, która skończyła się wysiękowym zapaleniem ucha i perforacją błony bębenkowej. Naszą wizytę u audiologa trzeba było przełożyć a Olek dzielnie znosił 2 zastrzyki dziennie. Po 2 tygodniach od zakończenia leczenia pojechaliśmy do Poradni. Chore uszko słyszało gorzej, kontrola za miesiąc. Na moim kalendarzu widać, że co tydzień przekładałam wizytę, bo albo miał katar albo nas nie było albo jelitówka położyła całą czwórkę.
A dziś się udało. Trafiliśmy do poradni na kolejną wizytę u audiologa i logopedy. Uszka słyszą w 100 procentach. Podczas zajęć z logopedą Olek wykonywał wszystkie polecenia, chętnie współpracował z prowadzącą i ogólnie wprowadził wszystkich w zachwyt swoją otwartością (no złote dziecko). Logopeda powiedziała, że nie można tu nawet mówić o opóźnionym rozwoju mowy bo on jest za malutki, żeby wydawać takie osądy. Po prostu potrzebuje troszkę więcej czasu. Mamy się zgłosić, gdyby do 3 urodzin nic się nie zmieniło ale u niego codziennie dochodzi jakiś "słowopotwór" więc jestem pozytywnej myśli. Dodatkowo od września zaczyna przedszkole w grupie "3-4 latków" więc pewnie ładnie podciągnie swoją mowę. I wtedy z łezką w oku będę wspominała chwile ciszy (chociaż tak jak wspomniałam na początku - on gada dużo).
Dosyć o nas. Teraz garść informacji dla Was.
Na co zwrócić uwagę?
Olek ma dokładnie 2 lata i 8 miesięcy. Jego mowie zaczęliśmy się przyglądać po bilansie dwulatka, podczas którego pani doktor dwa razy usłyszała ode mnie słowo "nie".
Nie, nie sygnalizuje potrzeb fizjologicznych.
Nie, nie buduje prostych zdań.
W książeczce zdrowia zostało zapisane "obserwacja rozwoju mowy" a Olo dostał skierowanie do laryngologa. Po kilku tygodniach, pani laryngolog stwierdziła, że ma zatkane uszy i zleciła zabieg płukania. Wiem, że go to nie bolało ale wyłam razem z nim. Na drugi raz byłam bardziej przygotowana i oboje znieśliśmy to o niebo lepiej. Z laryngologicznego punktu widzenia nic mu już nie przeszkadzało w mówieniu. Dostaliśmy więc skierowanie do Poradni Dzieci z wadami słuchu.
W międzyczasie Olek przeszedł silną infekcję, która skończyła się wysiękowym zapaleniem ucha i perforacją błony bębenkowej. Naszą wizytę u audiologa trzeba było przełożyć a Olek dzielnie znosił 2 zastrzyki dziennie. Po 2 tygodniach od zakończenia leczenia pojechaliśmy do Poradni. Chore uszko słyszało gorzej, kontrola za miesiąc. Na moim kalendarzu widać, że co tydzień przekładałam wizytę, bo albo miał katar albo nas nie było albo jelitówka położyła całą czwórkę.
A dziś się udało. Trafiliśmy do poradni na kolejną wizytę u audiologa i logopedy. Uszka słyszą w 100 procentach. Podczas zajęć z logopedą Olek wykonywał wszystkie polecenia, chętnie współpracował z prowadzącą i ogólnie wprowadził wszystkich w zachwyt swoją otwartością (no złote dziecko). Logopeda powiedziała, że nie można tu nawet mówić o opóźnionym rozwoju mowy bo on jest za malutki, żeby wydawać takie osądy. Po prostu potrzebuje troszkę więcej czasu. Mamy się zgłosić, gdyby do 3 urodzin nic się nie zmieniło ale u niego codziennie dochodzi jakiś "słowopotwór" więc jestem pozytywnej myśli. Dodatkowo od września zaczyna przedszkole w grupie "3-4 latków" więc pewnie ładnie podciągnie swoją mowę. I wtedy z łezką w oku będę wspominała chwile ciszy (chociaż tak jak wspomniałam na początku - on gada dużo).
![]() |
| Nowe słowo tego dnia - "joł joł" |
Dosyć o nas. Teraz garść informacji dla Was.
Na co zwrócić uwagę?
- 5 miesięczny maluch nie wydaje innych dźwięków poza płaczem
- roczny maluch nie próbuje mówić, porozumiewa się gestami.
- roczne dziecko nie reaguje na proste polecenia. Idź do taty, podaj misia itp.
- roczny maluch nie reaguje na głos lub zróżnicowane pod względem głośności dźwięki a dodatkowo bardzo głośno mówi. Być może dziecko ma problemy ze słuchem.
- dwulatek nie różnicuje słuchowo niektórych głosek - b - p, d - t, c - cz, dź - ci i innych. Jeśli pokażesz dwa rysunki - bułkę i półkę - dziecko słysząc słowo bułka wskaże na półkę i odwrotnie.
- dwulatek mówiąc, ślini się, wykonuje dziwne ruchy językiem.
- dwulatek mówi przez nos i masz wrażenie, że jego nosek jest zatkany, a głos stłumiony.
- dwulatek wysuwa język między zęby podczas wymawiania niektórych głosek.
- W 3 roku życia dziecko nadal nie buduje zdań
- W 3 roku życia dziecko zastępuje głoski dziwie brzmiącymi, często nieprzyjemnymi dla ucha, dźwiękami.
- W 3 roku życia dziecko ma kłopoty z płynną mową i podczas mówienia pojawia się coraz więcej dziwnych gestów, grymasów i min.
Kolejność szukania pomocy: pediatra > laryngolog, logopeda, audiolog > neurolog
Kolejność szukania pomocy: pediatra > laryngolog, logopeda, audiolog > neurolog
Wiesz, że wmawiałam sobie, że Olek ma autyzm? Wiesz, że nie spałam przez to po nocach?
Jeśli jesteś w podobnej sytuacji, zanim zaczniesz fiksować, odwiedź pediatrę, poproś o skierowanie i zacznij działać. Najprawdopodobniej dowiesz się, że masz tak samo złote dziecko jak ja czy moja Ania (jej Ala mówiła prawieże zaraz po urodzeniu ;) ). Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i każde w wieku 3 lat umie mniej więcej tyle samo co rówieśnicy.
A i jeszcze jedno - Olo sygnalizuje już potrzeby fizjologiczne - robi siusiu na nocniku, pod drzewkiem a dziś nawet debiutował w poradni na dużym kibelku (Synu z dalekiej przyszłości, jak to czytasz, wiedz, że mama też siusia i nie ma w tym nic wstydliwego ;) ciesz się, że nie dodałam Twojego zdjęcia na nocniku, a MAM takie :) )
Jeśli jesteś w podobnej sytuacji, zanim zaczniesz fiksować, odwiedź pediatrę, poproś o skierowanie i zacznij działać. Najprawdopodobniej dowiesz się, że masz tak samo złote dziecko jak ja czy moja Ania (jej Ala mówiła prawieże zaraz po urodzeniu ;) ). Każde dziecko rozwija się w swoim tempie i każde w wieku 3 lat umie mniej więcej tyle samo co rówieśnicy.
A i jeszcze jedno - Olo sygnalizuje już potrzeby fizjologiczne - robi siusiu na nocniku, pod drzewkiem a dziś nawet debiutował w poradni na dużym kibelku (Synu z dalekiej przyszłości, jak to czytasz, wiedz, że mama też siusia i nie ma w tym nic wstydliwego ;) ciesz się, że nie dodałam Twojego zdjęcia na nocniku, a MAM takie :) )
piątek, 11 grudnia 2015
Olek - 28 miesięczne dziecko :)
Nasz Olutek wczoraj skończył 28 miesięcy. Dużo. Dla mnie jest po prostu dwulatkiem, nie liczę, nie sprawdzam co powinien umieć a nie umie :) Jednak postanowiłam tu sobie zapisać jaki z niego 28miesięczniak, bo odkąd jest Maks, doceniłam bloga - mogę zajrzeć do archiwum i przypomnieć sobie jak to było z niemowlakiem :)
Olek to dziecko przede wszystkim żywe, głośne i uśmiechnięte. Nie ma dnia, żeby nie doprowadził mnie do śmiechu, jest pocieszny i kochany, chociaż czasem się buntuje. Jednak typowy bunt dwulatka już dawno pożegnaliśmy i teraz większość dnia i nocy jest po prostu fajna. Tak, fajna - bardzo lubię spędzać z nim czas i jak tylko mam wolną chwilę a Maks akurat nie śpi, poświęcam ją na wygłupianki z Olem.
Zabawa
Prawdziwy z niego chłopak - ma mnóstwo samochodzików, była faza na koparki, traktory, służby ratownicze i oczywiście pociągi. Jak pogoda pozwalała chodził z tatą lub dziadkiem na dworzec i czekał na pociąg, teraz nie ma dnia żebyśmy nie układali drewnianych torów. Bardzo lubi też symulować wypadki, bo wtedy może wykorzystać wszystkie rodzaje pojazdów - przykładowy scenariusz: po torach jedzie sobie pociąg, nagle pod koła wpada mu znak drogowy, pociąg wykoleja się i wjeżdża w most, "mama, bak!". Nadjeżdża straż pożarna, karetka i policja, na niebie pojawia się helikopter. Po chwili dojeżdża holownik, który wciąga pociąg z powrotem na tory :)
Na Mikołajki Olek dostał lidlowskie zestawy drewniane - toster i zestaw śniadaniowy. Od tego czasu często rozkłada na podłodze kocyk i zaprasza nas na "niam niam" :)
Reszta zabaw jest typowa dla dzieci - bieganie, kopanie piłki, układanie puzzli, gryzienie mamy, malowanie, rysowanie, przyklejanie naklejek, lepienie z plasteliny, tańczenie, oglądanie książeczek i bajek, zabawa w zwierzątka i wiele wiele innych :)
Jedzenie
Tu mamy troszkę spadek formy. Lubi tylko kilka rzeczy. Na śniadanie albo parówki, albo chleb w jajku (tylko taką formę chleba i jajka zje). Reszta ble. Wszystko z keczupem, mimo, że ma alergię kontaktową.
Jeśli chodzi o obiad to zupy lubi wszystkie :) Drugie danie to loteria. Czasem zje same ziemniaki, czasem same mięsko, czasem same warzywa, a czasem nic, bo ble. ZAWSZE zje ogórki pod każdą postacią (zielone, kiszone, konserwowe), fasolę szparagową, brokuła, łososia, frytki (no jasne :) ), pierś z kaczki, ryż, sałatę ze śmietaną i łysy makaron.
Pije wodę z bidona ze słomką.
Sen
W ciągu dnia zwykle kładę go koło 14, o 13:30 już go zaczynam nastawiać, że idzie spać, zwykle odpowiada "nie" ale ostatecznie koło 14 idzie do łóżka. Przez to, że ma tak późną drzemkę, wieczorem kładzie się koło 21, w porywach do 22 :) dalej śpi ze swoją kaczką, nie chciał jej wymienić na nowszy model, dlatego teraz i on, i Maks ma swoją kaczkę-usypiaczkę :)
Bilans dwulatka i zdrowie
Wzrost 94cm, Waga: 14,3kg
Jego pięta Achillesowa to pampersy i mowa - nocnik parzy a mówienie idzie topornie ale jakoś idzie. Jego słownik jest w sumie bogaty z tym, że słowa, których używa występują tylko w jego słowniku - są to słowa głównie dźwiękonaśladowcze. Ale coś mówi i ta mowa się rozwija, nie jest źle :)
Byliśmy też u laryngologa z powodu ciągłego kataru. Podczas wizyty miał płukane uszy - wyłam razem z nim, nie byłam przygotowana na taki płacz. Jest to zabieg całkowicie bezbolesny jednak na pewno nieprzyjemny. Po płukaniu uszu katar przeszedł :)
Podsumowując
Olek to nadal nasze złote dziecko. Jest grzeczny i spełnia wszystkie nasze prośby. Sprząta po sobie zabawki, wyrzuca zużyte pampersy, przy ulicy chodzi za rączkę, w sklepie nie marudzi, nie buntuje się a w razie złego zachowania idzie do swojego pokoju się wyciszyć, wraca po chwili i już się przytulamy :)
Od stycznia Olek zaczyna swoją przygodę ze żłobkiem. Na pewno przeżyje to lepiej niż ja. Jednak wiem, że to będzie dla niego dobre - rozwinie się, nauczy przebywać z rówieśnikami i na pewno z czasem, będzie się tam świetnie bawił, a po powrocie do domu mama zacałuje go do nieprzytomności (tak, Olo to moje oczko w głowie ;) )
Olek to dziecko przede wszystkim żywe, głośne i uśmiechnięte. Nie ma dnia, żeby nie doprowadził mnie do śmiechu, jest pocieszny i kochany, chociaż czasem się buntuje. Jednak typowy bunt dwulatka już dawno pożegnaliśmy i teraz większość dnia i nocy jest po prostu fajna. Tak, fajna - bardzo lubię spędzać z nim czas i jak tylko mam wolną chwilę a Maks akurat nie śpi, poświęcam ją na wygłupianki z Olem.
Zabawa
Prawdziwy z niego chłopak - ma mnóstwo samochodzików, była faza na koparki, traktory, służby ratownicze i oczywiście pociągi. Jak pogoda pozwalała chodził z tatą lub dziadkiem na dworzec i czekał na pociąg, teraz nie ma dnia żebyśmy nie układali drewnianych torów. Bardzo lubi też symulować wypadki, bo wtedy może wykorzystać wszystkie rodzaje pojazdów - przykładowy scenariusz: po torach jedzie sobie pociąg, nagle pod koła wpada mu znak drogowy, pociąg wykoleja się i wjeżdża w most, "mama, bak!". Nadjeżdża straż pożarna, karetka i policja, na niebie pojawia się helikopter. Po chwili dojeżdża holownik, który wciąga pociąg z powrotem na tory :)
Na Mikołajki Olek dostał lidlowskie zestawy drewniane - toster i zestaw śniadaniowy. Od tego czasu często rozkłada na podłodze kocyk i zaprasza nas na "niam niam" :)
Reszta zabaw jest typowa dla dzieci - bieganie, kopanie piłki, układanie puzzli, gryzienie mamy, malowanie, rysowanie, przyklejanie naklejek, lepienie z plasteliny, tańczenie, oglądanie książeczek i bajek, zabawa w zwierzątka i wiele wiele innych :)
Jedzenie
Tu mamy troszkę spadek formy. Lubi tylko kilka rzeczy. Na śniadanie albo parówki, albo chleb w jajku (tylko taką formę chleba i jajka zje). Reszta ble. Wszystko z keczupem, mimo, że ma alergię kontaktową.
Jeśli chodzi o obiad to zupy lubi wszystkie :) Drugie danie to loteria. Czasem zje same ziemniaki, czasem same mięsko, czasem same warzywa, a czasem nic, bo ble. ZAWSZE zje ogórki pod każdą postacią (zielone, kiszone, konserwowe), fasolę szparagową, brokuła, łososia, frytki (no jasne :) ), pierś z kaczki, ryż, sałatę ze śmietaną i łysy makaron.
Pije wodę z bidona ze słomką.
Sen
W ciągu dnia zwykle kładę go koło 14, o 13:30 już go zaczynam nastawiać, że idzie spać, zwykle odpowiada "nie" ale ostatecznie koło 14 idzie do łóżka. Przez to, że ma tak późną drzemkę, wieczorem kładzie się koło 21, w porywach do 22 :) dalej śpi ze swoją kaczką, nie chciał jej wymienić na nowszy model, dlatego teraz i on, i Maks ma swoją kaczkę-usypiaczkę :)
Bilans dwulatka i zdrowie
Wzrost 94cm, Waga: 14,3kg
Jego pięta Achillesowa to pampersy i mowa - nocnik parzy a mówienie idzie topornie ale jakoś idzie. Jego słownik jest w sumie bogaty z tym, że słowa, których używa występują tylko w jego słowniku - są to słowa głównie dźwiękonaśladowcze. Ale coś mówi i ta mowa się rozwija, nie jest źle :)
Byliśmy też u laryngologa z powodu ciągłego kataru. Podczas wizyty miał płukane uszy - wyłam razem z nim, nie byłam przygotowana na taki płacz. Jest to zabieg całkowicie bezbolesny jednak na pewno nieprzyjemny. Po płukaniu uszu katar przeszedł :)
Podsumowując
Olek to nadal nasze złote dziecko. Jest grzeczny i spełnia wszystkie nasze prośby. Sprząta po sobie zabawki, wyrzuca zużyte pampersy, przy ulicy chodzi za rączkę, w sklepie nie marudzi, nie buntuje się a w razie złego zachowania idzie do swojego pokoju się wyciszyć, wraca po chwili i już się przytulamy :)
Od stycznia Olek zaczyna swoją przygodę ze żłobkiem. Na pewno przeżyje to lepiej niż ja. Jednak wiem, że to będzie dla niego dobre - rozwinie się, nauczy przebywać z rówieśnikami i na pewno z czasem, będzie się tam świetnie bawił, a po powrocie do domu mama zacałuje go do nieprzytomności (tak, Olo to moje oczko w głowie ;) )
środa, 2 grudnia 2015
ABC Design. Viper 4S
Gondola.
Byłam zdziwiona kiedy otworzyłam drzwi kurierowi a on stał z tylko jednym, dość pokaźnym, ale jednym, kartonem (Mutsy przysłali w 3:)). Okazało się, że gondolkę da się złożyć całkiem na płasko dzięki czemu zajmowała mało miejsca. Szczerze mówiąc trochę czasu dochodziłam do tego jak "postawić ją na nogi" ale myślę, że gdybym przeczytała instrukcję przed montażem a nie po, poszłoby mi dużo sprawniej ;)
Gondola posiada rączkę do przenoszenia, okienko widokowe, miękki materacyk i okrycie na nóżki. Wnętrze wyściełane jest ślicznym materiałem w paseczki, który w razie czego można ściągnąć i wyprać w pralce. Budka gondoli zrobiona jest z materiału z filtrem UPF 50+, który także, w razie potrzeby można ściągnąć. Składa i rozkłada się nie robiąc przy tym większego hałasu.
Tak jakoś wyszło, że rodzę spore dzieci, które szybko rosną (Maks, 3 miesiące, 8kg, 66cm) więc tradycyjnie do minusów gondoli zaliczę fakt, że Masiej szybko z niej wyrośnie. Wymiary gondoli 32x74cm
STELAŻ
Sam stelaż jest aluminiowy, po złożeniu blokuje się go paskiem zabezpieczającym.
Koła. Czyli najważniejsza część wózka :)
Solidne, pompowane, z ciekawym bieżnikiem, dzięki czemu błoto nie okleja kół. Przednie koła skrętne z możliwością blokady do jazdy na wprost. Wszystkie koła można zdemontować, dzięki czemu stelaż z łatwością zmieści się w bagażniku.
Hamulec. Zintegrowany. Działa na "nadepnięcie" - żeby odblokować hamulec nie trzeba go podważać stopą.
Rączka. Wysuwana teleskopowo, dopasuje się do każdego rodzica. Obita twardą pianką odporną na uszkodzenia.
Kosz na zakupy. Bardzo pojemny i wytrzymały. Łatwy dostęp z każdej strony wózka. Na bocznych ściankach ma wszyte odblaskowe paseczki, dzięki czemu jestem widoczna po zmroku (czyli po 17 ;)) W komplecie do wózka dołączona jest pojemna torba z przewijakiem i folia przeciwdeszczowa. Nasz wózek potrzebował dodatkowych adapterów do fotelika Maxi Cosi.
Kończąc - przymiotnikiem najlepiej opisującym wózek Viper 4S będzie "solidny". Daje radę nawet na nierównym, działkowym terenie (co prawda dzieckiem trochę wytrzęsie, więc lepiej nie wyruszać w takie miejsca z noworodkiem). Wózek jest zwrotny i łatwo się podbija. Waży ponad 14 kg, czyli tyle ile Olek ale ciężko znaleźć coś lżejszego z pompowanymi kołami. Mam nadzieję, że przezimujemy jeszcze w gondolce a wiosną napiszę Wam jak spisuje się spacerówka.
wtorek, 25 sierpnia 2015
Dziecko je, śpi i .. wrzeszczy
Na blogu cisza. U nas w domu? Wręcz przeciwnie. Maks jutro kończy 4 tygodnie i przez te cztery długie tygodnie albo spał, albo jadł albo wrzeszczał. Nie płakał, nie kwilił, nie marudził. Wpadał w ryk dziecka cierpiącego. Nie wieczorem, nie w wózku, nie w łóżeczku. Cały dzień, niezależnie od pory. Nie pomaga chustowanie, kangurowanie, przytulanie, noszenie. Okap kuchenny trochę pomaga. Byliśmy u pediatry - zmiana mleka na Bebilon Pepti. Ale po Pepti ulewał, więc zagęszczałam Nutritonem, który chyba mu nie podszedł. Od dwóch dni odstawiłam Nutriton, podaje Bobotic i CHYBA jest trochę lepiej. Tzn dalej budzi się w nocy co 2h, w dzień prześpi ciągiem może godzinę i od razu domaga się butli. Ale teraz przynajmniej są momenty, w których czuwa - ma otwarte oczy i nie płacze. Dla mam spokojnych dzieci to żadne osiągnięcie ale uwierzcie, u nas to krok milowy. Jutro idziemy na badania krwi i usg brzuszka. Chociaż mam nadzieję, że już teraz zmierzamy ku lepszemu. Te 4 tygodnie to była dla nas duża próba i mam nadzieję, że jest już za nami. A teraz uciekam zjeść śniadanie (tak o 12:26) póki MaksiOlo śpi ;)
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
2 Lata mojego Szczęścia
Mam do napisania sporo postów - relacja z porodu, recenzja wózka, przemyślenia podwójnej mamy. Ogólnie tematów znajdzie się sporo. Gorzej z czasem. Dlatego dziś napiszę Wam na szybko o tym najważniejszym dniu w moim życiu - o dniu, w którym zostałam mamą Olka. O 15.35 , dwa lata temu, przyszedł na świat nasz cudowny Synek :) Jest naszym szczęściem i powodem do uśmiechu. Każdego dnia kocham go bardziej i mocniej, tak, że wydaje mi się, że bardziej się nie da, a jednak następnego dnia uczucie jest silniejsze. Zrobię wszystko dla jego zdrowia i szczęścia. I wiem, że w tym momencie przewróciliśmy jego życie do góry nogami i nie do końca rozumie co się dzieje ale mam nadzieję, że za parę lat powie " mamo, super, że mam brata".
Kochamy Cię Oleczku :*
Kochamy Cię Oleczku :*
wtorek, 14 lipca 2015
Trzeci trymestr drugiej ciąży
Na blogu jestem rzadko. Przyznaję. Bardzo rzadko. Teraz siedzę i ledwo łapię oddech, najwygodniej mi w pozycji półleżącej na boku, dlatego jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam na naszego Instagrama.
Wg ostatniej miesiączki termin mam na 6.08, w USG na 22.07. Urodzę 1.08, mówię Wam ;) Trzeci trymestr trwa od 27 do 40 tygodnia ciąży ale uwierz, będzie Ci się wydawało, że trwa wiecznie a ten ogromny brzuch masz od zawsze. Właśnie - brzuch. Mój jest OGROMNY. Siedzenie, leżenie, kucanie, STANIE, to męka. Schylić się po samochodzik, kredkę, skarpetkę? Koszmar. Zmiana boku w nocy trwa 5 minut i wymaga asekuracji Pawła :) W trzecim trymestrze dziecko głównie rośnie (aaa to stąd ten brzuch ;)) więc ruchy z czasem staną się bolesne a pod koniec zmieni się ich charakter - Maluch będzie się przeciągał, ruszał, ale oszczędzi Ci silnych kopniaków - nie będzie miał na to miejsca.
Dodatkowe dolegliwości, które spotęgują Twoje zniecierpliwienie:
- zmęczenie i wieczna zadyszka.
- skurcze łydek,
- skurcze przepowiadające,
- obrzęki
- rozstępy
- żylaki
- siusiu co godzinę
- bóle pleców
Co powinno Cię zaniepokoić?
- brak ruchów dziecka,
- krwawienie
- sączenie wód płodowych przed terminem,
- silny ból brzucha.
Badania w trzecim trymestrze:
- badanie ogólne moczu,
- morfologia krwi,
- badanie antygenu Hbs
- badanie przeciwciał w kierunku toksoplazmozy
- USG, mówiłam, że Maks w 36 tc ważył 3600? wpasuje się w nazwę bloga? :)
- GBS
Wiem, że ten okres strasznie Ci się dłuży ale to już z górki, prędzej czy później urodzisz ;) A na mecie czeka na Ciebie Twoje ukochane dziecko z całym zapasem miłości i nieprzespanych nocy :)
Wg ostatniej miesiączki termin mam na 6.08, w USG na 22.07. Urodzę 1.08, mówię Wam ;) Trzeci trymestr trwa od 27 do 40 tygodnia ciąży ale uwierz, będzie Ci się wydawało, że trwa wiecznie a ten ogromny brzuch masz od zawsze. Właśnie - brzuch. Mój jest OGROMNY. Siedzenie, leżenie, kucanie, STANIE, to męka. Schylić się po samochodzik, kredkę, skarpetkę? Koszmar. Zmiana boku w nocy trwa 5 minut i wymaga asekuracji Pawła :) W trzecim trymestrze dziecko głównie rośnie (aaa to stąd ten brzuch ;)) więc ruchy z czasem staną się bolesne a pod koniec zmieni się ich charakter - Maluch będzie się przeciągał, ruszał, ale oszczędzi Ci silnych kopniaków - nie będzie miał na to miejsca.
Dodatkowe dolegliwości, które spotęgują Twoje zniecierpliwienie:
- zmęczenie i wieczna zadyszka.
- skurcze łydek,
- skurcze przepowiadające,
- obrzęki
- rozstępy
- żylaki
- siusiu co godzinę
- bóle pleców
Co powinno Cię zaniepokoić?
- brak ruchów dziecka,
- krwawienie
- sączenie wód płodowych przed terminem,
- silny ból brzucha.
Badania w trzecim trymestrze:
- badanie ogólne moczu,
- morfologia krwi,
- badanie antygenu Hbs
- badanie przeciwciał w kierunku toksoplazmozy
- USG, mówiłam, że Maks w 36 tc ważył 3600? wpasuje się w nazwę bloga? :)
- GBS
Wiem, że ten okres strasznie Ci się dłuży ale to już z górki, prędzej czy później urodzisz ;) A na mecie czeka na Ciebie Twoje ukochane dziecko z całym zapasem miłości i nieprzespanych nocy :)
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)














