poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wybór wózka

Jeden z ważniejszych zakupów podczas kompletowania wyprawki to właśnie wózek. Bo to on (jeśli wybierzemy odpowiedni) będzie nam towarzyszył codziennie, nawet kilka razy dziennie, przez najbliższe 2 lata. Zakup pierwszego wózka to sprawa niełatwa, zwłaszcza dla niedoświadczonych rodziców, którzy łatwo padają ofiarą nieuczciwych sprzedawców.
Najrozsądniej będzie wypisać sobie kryteria, które ma spełniać wózek, skorzystać z doświadczenia znajomych a także przejrzeć opinie dostępne w Internecie. Muszę Was jednak nieco zmartwić - nie ma wózka idealnego. Trochę w tym już siedzę i wiem, że to, co sprawdza się u jednych, u drugich będzie zupełnie bezużyteczne. Każdy ma inny styl życia, inne potrzeby więc podpasuje mu inny wózek, dlatego nie będę się tu wypowiadała za cały świat ( ;) ), napiszę Wam co dla mnie jest najważniejsze przy wyborze wózka.

Gondola
Powinna być przede wszystkim przestronna, ponieważ maluch jeździ w gondoli mniej więcej do 6miesiąca. Wszystko oczywiście zależy od tego kiedy dziecko zacznie siedzieć, ale powinien mieć sporo miejsca, nawet jak będzie miał na sobie kilka warstw ubrań jak to bywa w chłodniejsze dni. Dla noworodków jest najwygodniejsza szczególnie w okresie jesienno-zimowym, ponieważ lepiej chroni przed opadami i niską temperaturą.

Spacerówka
Błąd jaki popełniają rodzice (łącznie z nami) polega na tym, że kupując wózek 3 w 1 skupiamy się głównie na stelażu i gondoli, a o spacerówce nie myślimy. A to ich jest największy wybór. Dla mnie ważne jest żeby miała obszerną budkę, długie pasy bezpieczeństwa, regulowane oparcie, regulowany podnóżek i była montowana przodem i tyłem do kierunku jazdy. I fajnie by było jakby tapicerka była zdejmowana ;)

Stelaż i waga
Średnia waga wózka głębokiego to 11-18 kg. Dużo? Zależy dla kogo, ale doliczając ciężar dziecka (które w pierwszym roku życia rośnie w zastraszającym tempie) i ewentualne bagaże (torba, zakupy itp.), nasz "taki sobie wózek" staje się ciężki jak słoń. Wybierając wózek podpytajmy, z jakiego materiału wykonano stelaż.
Najlżejszy jest plastikowy, ale jego wytrzymałość i odporność pozostawiają wiele do życzenia. Nieco cięższy, a przy tym dużo bardziej odporny, jest stelaż aluminiowy. Natomiast najbardziej wytrzymały, ale niestety najcięższy, jest stelaż stalowy - polecam go wszystkim tym, dla których waga wózka nie ma znaczenia.

Koła
Kółka dzielimy ze względu na ich wielkość, ilość i materiał, z jakiego zostały wykonane. Nasz wybór powinien być uzależniony głównie od tego, po jakim terenie będziemy się poruszać. Inny wózek wybiorą osoby mieszkające w centrum miasta, a inny te, które mieszkają w trudniejszym terenie (wieś, las itp.).
Podział kółek ze względu na ich wielkość:
-małe - najlepiej sprawdzają się w mieście; wózki z małymi kółkami są też z reguły lekkie i dość wąskie, dzięki czemu zmieścimy się w każdych drzwiach, windach i komunikacji miejskiej;
-duże - czyli powyżej 20 cali; takie koła radzą sobie najlepiej ze wszystkich zarówno na łatwym, jak i trudnym terenie (piasek, śnieg, błoto, wyboje itp.);
-różnej wielkości, np. przednie mniejsze niż tylne - takim wózkiem dość trudno jest manewrować, zwłaszcza po naszych nierównych chodnikach z wysokimi krawężnikami. Dobrze sprawdzają się tylko na gładkich, równych powierzchniach, a takich jest naprawdę mało.

Podział kółek ze względu na ich ilość:
-wózek z czterema kołami - czterokołowiec - uważany jest za najbezpieczniejszą i najbardziej stabilną wersję. Ze względu na swoją budowę jest znacznie mniej podatny na wywrócenie, np. podczas podjeżdżania pod krawężnik;
-wózek z trzema kołami - trójkołowiec - choć wygląda dość bajerancko i oryginalnie, posiada też wady. Wózki tego typu zostały wymyślone dla aktywnych rodziców, którzy podczas spaceru chcieli np. uprawiać jogging. Trójkołowce stawiają mniejszy opór powietrza, co podczas biegania jest niezwykle istotne, ale niestety przez to są mało stabilne i wywrotne.

Podział kółek ze względu na materiał, z jakiego zostały wykonane:
-pompowane - są bezdyskusyjnie najlepsze! Świetnie radzą sobie na trudnym terenie, amortyzują wstrząsy i nierówności terenu. Im większe koła, tym lepiej radzą sobie na trudnej nawierzchni, więc jeśli mieszkacie na wsi, w lesie, górach lub piaszczystych terenach, polecamy wózek z dużymi pompowanymi kołami. My mieszkamy w Opolu, ale też stawiam na pompowane koła :)
-piankowe - są lekkie, ale za to słabo tłumią wstrząsy, a na trudnym terenie radzą sobie znacznie gorzej na niż ich pompowani koledzy. Właśnie dlatego z nich rezygnuję. Pierwszy wózek był na piankach i każde wyjście z psem powodowało u mnie złość i nadużywanie niecenzuralnych słów.
-plastikowe - są lekkie i najczęściej niewielkich rozmiarów, co znacznie pogarsza komfort jazdy. Wózek z takimi kółkami nie należy do stabilnych, a jego prowadzenie może być mało wygodne.

Warto również zwrócić uwagę na to czy przednie koła są skrętne czy nie. Zwykle te skrętne można zablokować do jazdy na wprost (szczerze? nigdy nie korzystałam z tej opcji).

Łatwość obsługi
Wózek powinien być łatwy i szybki w obsłudze. Jego złożenie czy rozłożenie nie powinno zajmować więcej niż kilka sekund. Pamiętaj, że wózka będziesz używać codziennie i będzie on dla Ciebie jednym z najważniejszych sprzętów. Przed zakupem sprawdź, jak się składa, rozkłada i czy możesz wykonać te czynności jedną ręką (bo drugą możesz mieć akurat zajętą, np. trzymaniem dziecka).

Kosz na zakupy i rączka
Dla mnie bardzo ważny bo codziennie odwiedzam sklepy. Czego wymagam? Duży i z łatwym dostępem.
Rączka regulowana, tak żeby każdy mógł ją dostosować do siebie.

Amortyzacja
Amortyzacja jest niezwykle ważnym kryterium podczas wyboru wózka i w odróżnieniu od wielu innych parametrów (wagi czy wymiarów wózka) nie da się jej sprawdzić w internecie. Zawieszenie można ocenić wyłącznie "na żywo". Dobrze zamortyzowany wózek ma łagodzić wstrząsy i drgania, na które narażone jest maleństwo podczas jazdy po twardym lub nierównym podłożu.
Nie ma co ukrywać - polskie drogi nie należą do najlepszych... wszędzie dziury, wyrwy i ubytki. A wszystkie drgania i wstrząsy niestety przenoszą się do wózka i jeśli nie posiada on dobrej amortyzacji, to wszystko odbija się na niezwykle wrażliwym kręgosłupie dziecka. Miękkie zawieszenie ma największe znaczenie w pierwszym roku życia. Im maluch starszy, tym zawieszenie może być sztywniejsze, bowiem jego kręgosłup jest już mocniejszy i lepiej znosi wstrząsy.

Jak sprawdzić, czy wózek ma dobrą amortyzację?
-pobujaj wózkiem na lewo i prawo, w przód i tył;
-sprawdź, jak zachowuje się wózek podczas pokonywania przeszkody (klocek, but, próg itp.);
-sprawdź, czy po rozbujaniu nadal jest stabilny;
-naciśnij na stelaż wózka i sprawdź, na ile się ugina.

Hamulec
Najlepiej, jeśli będzie on zespolony - tzn. będzie obejmował oba koła jednocześnie. Podczas "przymiarki" wypróbuj jego efektywność - dobry hamulec powinien całkowicie zablokować koła nawet na pochyłym podłożu.

Dodatkowe opcje:
-możliwość zamontowania fotelika samochodowego na stelażu wózka - przydatna zwłaszcza wtedy, gdy malec zaśnie w trakcie jazdy samochodem, a my mamy do zrobienia zakupy czy załatwienie spraw urzędowych. W takiej sytuacji wystarczy wyjąć z samochodu fotelik ze śpiącym malcem i wpiąć go na stelaż wózka. Łatwo i szybko. Możliwość taką zapewni zakup wózka i fotelika tej samej firmy lub dokupienie odpowiedniego adaptera.
-możliwość demontażu kół - przydatna zwłaszcza wtedy, gdy dysponujemy małym bagażnikiem. Po zdjęciu kół wózek zajmuje znacznie mniej miejsca, jest więc szansa, że zmieści się nawet w niewielkim bagażniku.


Jak widać opcji i kryteriów przy wyborze wózka jest ogrom a dochodzi przecież jeszcze cena i wygląd ogólny :) Kiedy wypisałam sobie ważne dla mnie funkcje, ku mojemu przerażeniu lista odpowiadających mi wózków zawierała 4 pozycje. Ostateczny wybór padł jednak na ABC Design Viper. Recenzji gondoli możecie się spodziewać latem :)




czwartek, 23 kwietnia 2015

Savoir vivre na placu zabaw

Są 2 główne zasady panujące na placach zabaw:
1. Nie zabieraj innym zabawek!
2. Nie syp piaskiem!


Jesteśmy stałymi bywalcami placów zabaw. Olo nie zatrzymuje się na nich zbyt długo, maksymalnie 20 minut i lecimy dalej mamo. Dlatego zwykle w ciągu dnia obejdziemy 6-8 placów, niektóre kilka razy. Od jakiegoś czasu obserwuję inne dzieci i ich rodziców i zaczynam się zastanawiać czy to z nimi czy ze mną, jest coś nie tak. Jestem zdania, że dzieci w tym wieku (2-4lata) powinny same między sobą rozstrzygać spory, jeśli takie będą miały szanse się pojawić, bo gdy tylko jakieś dziecko zabiera Olkowi łopatkę, do akcji wkracza rodzic i je karci. Macham ręką i spokojnym głosem mówię wtedy "Spokojnie, niech się SAMI dogadują ", po co mieszać w to rodziców, to tylko łopatka i zapewne tylko pożyczka, żadna kradzież milionów monet. Będzie chciał to ją zabierze z powrotem, nie zabierze, to znaczy, że nie zależy mu tak bardzo. Pozwólmy dzieciom na pierwsze interakcje społeczne. Dajmy im szansę pokazać własny charakter. Może dla innych jestem mamą, która "ma wszystko w nosie". Nie. Daję dziecku swobodę, pokazuję mu, że mu ufam, wiem, że sobie poradzi i zrobi to, co trzeba. Nie obserwuję go z 9 piętra naszego bloku, jestem 2 metry dalej, będę interweniowała jeśli uznam, że powinnam.
Druga sprawa - piasek. Od kilku tygodni mam w domu piaskownicę, zamiatam 2 razy dziennie a i tak zewsząd wysypuje się piach (pamiętajcie, żeby przed praniem przetrzepać wszystkie kieszenie). Idziesz z dzieckiem na plac zabaw, to pogódź się z tym, że przyjdzie zapiaszczone. Piasek w butach, pampersie, kieszeniach, włosach i BUZI. Wszędzie. Jak będziesz miała szczęście to i Tobie się dostanie. Ale co z tego? Nie bez powodu na placach zabaw wysypuje się piach, jest po prostu BEZPIECZNY. A ja codziennie, po kilka razy słyszę "nie syp piaskiem, nie wysypuj piasku, nie wyrzucaj do kosza, nie grzeb rączkami, nie syp na ławkę" aż się odechciewa robić cokolwiek. Dziwne, że dziecko nie wie, że powinno łopatką odkopać suchą warstwę piachu, dokopać się do mokrego i stworzyć idealną babkę. To jest poprawny sposób na zabawę w piaskownicy, nie umiesz się bawić? Wypad do domu.
Na naszych placach można wyróżnić dwa skrajne typy rodziców:
- Rodzice Dawidka - jest u nas na osiedlu taki biedny Dawidek. I wcale nie jest ubogi, jest poszkodowany. Przez rodziców. Przychodzi z obojgiem. Oboje przekrzykują się czego to nie wolno. Oboje ze skwaszonymi minami chodzą za Dawidkiem krok w krok i kontrolują jakość zabawy i przestrzeganie przez Dawidka zasad dobrego zachowania na placu zabaw. Dawidek po czasie nie wytrzymuje i staje się marudny, więc następuje szybka ewakuacja do domu.
- Rodzice ławeczki. Ławeczka stoi a dzieci biegają po ulicy. Rodzice ogarniają osiedlowe ploteczki, dzieci pozostawione same sobie o 19 zgarniane są do domu.

Dlatego mój dzisiejszy apel do Was: Plac zabaw to miejsce zabawy, relaksu. Zarówno dzieci jak i rodziców. Oczywiście wszystko w granicach bezpieczeństwa. Dajcie dzieciom swobodę zabawy, dajcie im wymyślić sobie co chcą robić. Dajcie im się wybrudzić, nakrzyczeć na inne dziecko, poprzepychać przy kolejce na zjeżdżalnię, upaść, zjeść odrobinę piasku. Dajcie im się uczyć życia :)

wtorek, 21 kwietnia 2015

Niezbędnik mamy 20 miesięczniaka.

Napiszę o rzeczach, które pomagają mi przetrwać te "gorsze dni". Moje i jego. Czasem ja nie nadaję się do niczego, czasem on jest marudny i niezdecydowany, czasem łączymy siły i cały dzień to mordęga. Nie będzie to lista "jak wychować dziecko na laureata nagrody Noble'a", będzie bardziej "przeżyć i nie zwariować" dlatego czytajcie z przymrużeniem oka ;)

1. Codzienne spacery. Plac zabaw, 3 razy dziennie. Mama w szaliku, czapce i rękawiczkach trzęsie się na ławce, dziecko w piaskownicy próbuje nasypać piach do wiaderka, co mu się niestety nie udaje bo tak wieje, że piasek już dawno jest w innym województwie. Dlatego od jakiegoś czasu tak bardzo narzekam na pogodę na Instagramie :)

2. Zakupy. Codziennie o 9. Olo kocha wózek. Ale wózek ma być w ciągłym ruchu. Więc jak mama staje w piekarni, żeby kupić bułki (2 minuty Synu!), Olo siedzi w wózku i zależnie od ilości widzów jęczy - albo mama, mamaaaa, maaaaamaaaa, maaaaammma (kto słyszał, ten wie jaki to jęk), albo brummm, brruuuum, bruuum. Osobiście wolę brum, brum :) Jaki mam na niego sposób? Lizak. Im bardziej lepki, tym lepiej (później trzeba jeszcze oblizać łapki). Zwykle po zakupach przechodzimy do punktu 1., czyli placu zabaw, piach + lepkie łapki = same wiecie co :) To prowadzi nas do punktu 3.

3. Brudny? Wrzuć na luz mamo. Moje dziecko zwykle jest brudne. Jest czysty tylko jak idzie spać albo do babci :) Piorę co drugi dzień. Nie prasuję więc jakoś więcej roboty przy tym nie mam :) A dziecko bez stresu odkrywa świat. Olek na placu zabaw ma pełną swobodę, to samo przy jedzeniu. Ubrudzi się? Trudno, jest dzieckiem, to ten moment w życiu, w którym brudna buzia bardziej rozczula widza niż obrzydza :)

4. Stały plan dnia. Każdy nasz dzień wygląda mniej więcej tak samo. Daje poczucie bezpieczeństwa niemowlętom, dzieciom ale także rodzicom. Wiem czego o danej godzinie się spodziewać dzięki czemu mogę sobie zaplanować dzień (wystawne II śniadanko z tvnplayerem planuję na 11, podczas drzemki Ola, wtedy też ogarniam chałupę i przygotowuję półprodukty na obiad)

5. Jak już weszliśmy na temat obiadu. Synek ostatnio wybrzydza. Nie spinam się za bardzo, nie jesteś głodny, nie jedz. Ale czasem JA chcę zjeść w spokoju, a żeby jeść we względnym spokoju, Olo też musi mieć jakieś zajęcie, jakie? Frytki. Miłość przeszła z matki na syna, dla frytek zrobimy wszystko, smakują nawet z ziemi (podobno, relacja Olka i Boba) :) Do tego dochodzą chrupki, paluszki, czekolada, danonki. Samo dobro z natury :)

6. Pozostając przy obiedzie, a raczej przy przygotowywaniu. W kuchni mam szufladę pełną "wszystkiego" - szmatki, ściereczki, gąbeczki, stare buteleczki, pojemniczki i cholera wie co jeszcze (właściwie to Olo bardzo dobrze wie). Mały wie, że tą szufladę może przegrzebywać, wszystko z niej wywalać i tworzyć nowe konstrukcje. Ja w tym czasie spokojnie szatkuje kapustę :)

7. Kredki. Olek chwilę porysuje, później skupia się na zrzucaniu wszystkich kredek. Dlatego im więcej, tym lepiej - dłużej zrzuca, dłużej zbiera :)

8. Bajki. Telewizja do drugiego życia to zło. Powiedziałam to. Ale mi czasem ratuje zdrowie psychiczne. Ostatnio na topie Peppa i Ciekawski George :)

9. Babcia. Masz dość? Dzwoń do babci, cioci, wujka, sąsiadki, pani z mięsnego. Może ktoś go przygarnie :) U nas przynajmniej raz w tygodniu Olo wędruje na parę godzin do babci.


środa, 8 kwietnia 2015

It's a boy!

Tak, nasz Fasolini to chłopiec :) Tak samo jak w pierwszej ciąży, dowiedzieliśmy się już podczas USG genetycznego czyli pod koniec 13 tygodnia. Kiedy ginekolog obwieścił "Siusiak" poczułam lekkie uszczypnięcie żalu ale przecież WIEDZIAŁAM. Wiedziałam, że to Synek, tak jak Olo od początku był Synkiem, tak Maks też już od testu ciążowego był Chłopakiem :) Najważniejsze, że zdrowy :)


Taka śmieszna mentalność Polaków, że żeby osiągnąć sukces "rodzinny" trzeba mieć maksymalnie 2 sztuki dzieci, po jednym z każdej płci. W sumie bardziej trafne będzie "taka mentalność Polaków, że lubią się wtrącać i lepiej wiedzą, czego chcemy i co jest dla nas lepsze". Sama wiadomość o drugiej ciąży była dla niektórych szokiem, że jak to drugie? Tak szybko? Nie próżnujecie. Czułam się jak inkubator. Na szczęście dla większości była to jednak radosna nowina i powód do gratulacji :)

Wracając do płci, wiadomo, że fajnie byłoby mieć córę, bo sukieneczki, kwiatuszki, serduszka, balerinki, lalki i fryzurki. Jednak pierwszy Chłopak wyjątkowo nam się udał (chociaż aktualnie krzyczy na mnie jedząc rosół) więc może tak się dobraliśmy, że będziemy "produkować" najfajniejszych kolesi na dzielni? ;)



poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Nasz Alfabet

Żeby trochę przybliżyć Wam nasze życie, stworzyłam nasz Alfabecik :) Kto nowy, niech klika w "Kto w bloku piszczy" i nadrabia, bo za parę miesięcy to Fasolini zabierze całą Waszą uwagę :)

A. Aktywność - staramy się dużo czasu spędzać w ruchu / na zewnątrz / gdzieś :) Aktualnie jedno z nas posiada duży brzuch więc musi zrezygnować z rowera i rolek ale specjalnie tu o tym piszę, żeby po porodzie wrócić do aktywności.

B. Bob. No oczywiste. Boboftrucik. Często obciążenie i udręka ale Nasza Miłość. Najgrzeczniejszy pies świata (nie licząc jedzenia kup, nad tym musimy jeszcze popracować ;) )
Bałagan. Czysto jest tylko 5 minut po posprzątaniu. Jeszcze z tym walczę ale powoli odpuszczam. Aktualnie nie jest źle, ale mogłoby być lepiej ;)
Brudas. Pozwalamy Olowi się brudzić, teraz jest na to czas.

C. Czas dla siebie. Tak organizujemy czas, żeby każdy jest zadowolony. Czasem spędzamy go w trójkę, czasem każdy osobno (dzięki Bogu za babcię 2 bloki dalej).
Ciąża. Daje w kość, strach myśleć co czeka mnie latem ;)

D. Dzieciaki. Bob - 3 lata w lipcu, Olo - 2 lata w sierpniu, Maks - oczekiwany na 6 sierpnia.

E. Emocje. Jest ich sporo w naszym życiu. I tych negatywnych i pozytywnych. Olo wkracza w okres buntu, wiem, że będzie ciężko ale póki co sama się podziwiam za cierpliwość, której było u mnie zawsze minimum (3 minuty w kolejce to wieczność)

F. Filmy. Co wieczór coś nowego.

G. Go Pro Hero3. Najdroższa rzecz w naszym domu ;) Towarzyszy w najważniejszych momentach naszego życia. Nakręciła Sztukę Chodzenia, Relację z Chorwacji i wiele innych. Montował Paweł ;)

H. Hałas. Jest go sporo, będzie jeszcze więcej. Sorry sąsiady ;)

I. Internet. Codziennie, kilka razy dziennie. Najbardziej aktywna jestem na Instagramie. Poznałam tam wiele ciekawych osób :) Zaglądajcie tam, jeśli chcecie być na bieżąco.

J. Jeszcze i już. Codzienne pytania: "Jeszcze nie chodzi? Jeszcze nie mówi?" "Już siada na nocnik? Już sam je?"

K. Koszyka street. Nasza ulica. Paweł się tu wychowywał, dla mnie już też żadna działkowa alejka nie jest nieznana.
Kaczka. Ukochana przytulanka Ola.

L. Luksus. Nie u nas w domu :) Raz w roku pobyt w hotelu ze SPA i styka :)
Lizak. Zawsze w mojej torebce :)

M. Mama. Wszechobecne "mama", od rana do wieczora. Do znudzenia "mama, mama, mama". Jednocześnie najpiękniejsze słowo i najważniejsza rola w moim życiu.
Do M dorzucę jeszcze Miotłę :) Zamiatam co najmniej 2 razy dziennie :) a "Mop" co drugi dzień.

N. Nikon D7100. Kolejny towarzysz naszego życia. Ciężki jak cholera ale to Paweł go obsługuje ;)

O. Olo. Miał być Aleks, żaden "Olo". Jest Olo ŚmiechOlo, WkurzOlo, SpacerOlo, ChodzOlo, KupOlo.
Opole - nasze miasto, przyjechałam tu na studia i już zostałam. Paweł i KrejzOlo się tu urodzili.

P. Pawłowiczki. Tam mieszkają moi rodzice. Ja mieszkałam tam kilka lat. Jak piszę na IG, że jesteśmy "na wsi" to właśnie tam - w Pawłowiczkach.
Pranie. Co drugi dzień. Dzielone na "jasne" i "ciemne".

R. Remont. Czeka nas w maju. Musimy tylko trochę oszczędzić. planujemy odświeżyć pokoje dla Chłopaków i kupić Olowi nowe mebelki.
Rytm dnia. Od początku przestrzegany dzięki czemu wiele można było zaplanować. Do tej pory, niezależnie od pogody, codziennie o 9 idziemy na zakupy.

S. Skaza białkowa. Olo je już wszystko to, co my. Dalej pije Bebilon Pepti bo po MM HA dostaje silnej wysypki.
Smartfon. Ładowany codziennie. Niezbędnik Rodzica :) Aktualnie używane aplikacje - Duckie Deck i Moja Ciąża :)

T. Tata. Najsłodziej wypowiadane słowo. Bo "mama" to krzyk, a "tata" mówi z czułością :)

U. Uczucia. Nie boimy się ich okazywać.

W. Willa's Wild Life. Ratuje mi życie. Nieśmiertelna bajka, którą Olo mógłby oglądać bez przerwy.
Wynajem. Mieszkanie niestety wynajmujemy. Ale wierzę, że za parę lat będziemy już "na swoim".

Z. Zwierzęta. Kochamy je wszystkie, Olo jara się nawet bąkiem nad pąkiem ;) A największym hitem, do tej pory, jest kot. Gorzej jak kot ucieknie :)


Smartfon + Willa's Wild Life + kawałek Bałaganu

Brudas + Bob + Bałagan

2 razy Kaczka :)

sobota, 28 marca 2015

Drugi Trymestr drugiej ciąży :)

Wróciłam do żywych. Właściwie już dawno, bo drugi trymestr trwa od 13 do 26 tygodnia a jestem już w 22. Jak ręką odjął minęły mi wszystkie przykre dolegliwości - wymioty, mdłości i wieczne zmęczenie.
W internecie nazywają ten trymestr "miesiącem miodowym" ciąży. Ja mężatką jeszcze nie jestem ale nie życzę sobie takiego miesiąca miodowego, bo nie okłamujmy się, różowo nie jest ;) Mam problemy z przepływami w żyłach, przez co większy wysiłek (Olo waży 14kg) czy dłuższy spacer (pies musi sikać) skutkuje okropnym bólem. Niestety nie ma na to sposobu i "trzeba to przetrwać" :)
W tym okresie mogą pojawić się pierwsze rozstępy, jest to uwarunkowane głównie genetycznie (dziękuję mamusiu :)) ale warto dbać o nawilżenie skóry brzucha, piersi, pośladków i bioder :) Wierzcie lub nie ale jedyne rozstępy "po Olu" to właśnie te na udach. Rozstęp to nic innego jak blizna, dlatego jeśli już się pojawi - bardzo ciężko jest się go pozbyć. Z czasem blednie ale pozostaje widoczny i wyczuwalny.



Najwspanialszym chyba momentem w drugim trymestrze ciąży jest ten, kiedy zaczynasz czuć ruchy dziecka. Większość kobiet nie ma problemu z odróżnieniem ich od ruchów jelit. Są to delikatne „kopniaczki”, jakby pukanie. Mimo że dziecko jest już bardzo aktywne, na początku będziesz odczuwała jego ruchy rzadko, nawet raz na kilka dni. Stopniowo dopiero kopniaki staną się częścią twojej codzienności i pod koniec drugiego trymestru będziesz na nie czekać każdego dnia. Naucz się wtedy koniecznie „schematu”, w jakim porusza się twoje dziecko. Większość maluchów wykazuje największą aktywność rano, po śniadaniu, i w godzinach wieczornych. Często najintensywniej ruszają się w ciągu godziny po posiłku.
Nasz Fasolini już się rozbrykał, w ciągu dnia nie mam czasu na "kontakt", zresztą zwykle jestem w ciągłym ruchu więc sobie śpi, czasem zamienimy kilka słów po śniadaniu :) "Nasz czas" jest koło 22-23 kiedy leżę już w łóżku, wtedy sobie rozmawiamy, czasem nawet wtajemniczamy w nasze rozmowy tatusia :) Magiczne chwile, chyba każda mama na nie czeka.


czwartek, 12 marca 2015

Ile trwa ciąża?

Przyszła mama i tata liczą ciążę w tygodniach. Pani w piekarni, znajomy i listonosz - w miesiącach.
Jestem słaba z matmy więc zawsze jak ktoś mnie pyta, który to miesiąc, próbuję JAKOŚ to w głowie obliczyć. Trwa to wieki więc postanowiłam podawać tygodnie, niech sobie sami kombinują :)
Stwierdziłam jednak, że warto to wszystko usystematyzować :)

Ile trwa ciąża?
Większość z nas odpowiedziałoby - 9 miesięcy. A ile to dni? Licząc, wychodzi ok. 280. Może od dziś będę mówiła, w którym DNIU ciąży jestem ;) Książkowa ciąża obejmuje 10 miesięcy księżycowych - każdy z nich składa się z 4 tygodni, a więc 28 dni. Razem daje nam to 40 tygodni i jest to odpowiedź na pytanie, ile tygodni trwa ciąża.
Dzieli się ją też na trymestry będące głównymi etapami rozwoju płodu.
-Pierwszy trymestr obejmuje 14 początkowych tygodni ciąży – wtedy kształtują się główne układy i narządy dziecka.
-Od 15. do 27. tygodnia ciąży trwa drugi trymestr – wtedy u mamy ustępują ciążowe dolegliwości, a maluch jest już w pełni ukształtowany i dalej się rozwija.
-Początek 28. tygodnia ciąży to już trzeci trymestr – dziecko rośnie i przybiera na wadze, a organizm mamy przygotowuje się do porodu.
Jak obliczyć termin porodu?
Jeśli masz regularne 28-dniowe cykle, do daty ostatniej miesiączki dodaj 280 dni (albo prościej: 9 miesięcy i 7 dni). Gdy cykle mają inną długość, np. 32 dni, dodaj 9 miesięcy i 11 dni. Jeśli są krótsze, np. 26-dniowe, dolicz 9 miesięcy i 5 dni. A najlepiej zamiast bawić się w liczenie, skorzystaj z kalkulatora dary porodu, wujek Google chętnie pomoże :)
Trudniej wyliczyć termin przy cyklach nieregularnych (a takie ma około 75 procent kobiet). Wtedy jedynym wiarygodnym sposobem ustalenia terminu porodu jest badanie USG wykonane przed 15. tygodniem ciąży. Dokładność takiego wyliczenia sięga 5–7 dni.

I uwaga, bonus! Jak któraś przyszła mama wyskoczy Wam z tygodniem, sprawdźcie sobie który to miesiąc :)
1 miesiąc - 0-4,5 tyg.
2 miesiąc - 4,5-9 tyg.
3 miesiąc - 9-13,5 tyg.
4 miesiąc - 13,5-18 tyg.
5 miesiąc - 18-22,5 tyg.
6 miesiąc - 22,5-27 tyg.
7 miesiąc - 27-31,5 tyg.
8 miesiąc - 31,5-36 tyg.
9 miesiąc - 36-40 tyg.

O, ja jestem w piątym :)